Rozproszyć mgłę – spotkanie z Aleksandrem Kaczorowskim

2018-06-04 09:41:43


Najnowsza książka Aleksandra Kaczorowskiego, Ota Pavel. Pod powierzchnią, miała swoją premierę 16 maja, a już tydzień później mogliśmy jej autora gościć w zawsze nam życzliwej Bibliotece Pedagogicznej w Bielsku-Białej.

 

Biografia tego czeskiego pisarza różni się nieco od poprzednich, poświęconych życiu i twórczości Václava Havla i Bohumila Hrabala. Różnica ta związana jest nie tylko ze specyficzną sytuacją Oty Pavla, pisarza czeskiego pochodzenia żydowskiego, ale także z odmienną strategią pisarską Kaczorowskiego. Co prawda, podobnie jak we wcześniejszych książkach, ukazał on swojego bohatera na tle sytuacji politycznej (Protektorat Czech i Moraw, Holokaust, przewrót komunistyczny w 1948, inwazja na Czechosłowację w 1968 roku, tak zwana „normalizacja”), ale jednocześnie rozsadził niejako gatunek biografii, zmierzając często w stronę powieści łotrzykowskiej i komedii sensacyjnej, a także dzieląc się z czytelnikami refleksją bardziej osobistą.

Sporo miejsca tak w książce, jak i w trakcie spotkania, poświęcił Kaczorowski Leonowi Popperowi, ojcu pisarza. Jego życiorysem można by obdarzyć przynajmniej kilka osób. Był genialnym akwizytorem, miłośnikiem kobiet i wędkowania, a także żołnierzem Legii Cudzoziemskiej. Po wojnie zaangażował się w politykę i został – z nie swojej winy nieco groteskowym – agentem komunistycznego wywiadu, ale po procesie Rudolfa Slánskiego porzucił złudzenia o asymilacji i odnalazł swoją żydowską tożsamość.

Komunizm był przez wiele lat wielką fascynacją autora Śmierci pięknych saren i jego najbliższych. Kaczorowski wyjaśnił, iż wynikało to z naiwnej wiary, że w nowej rzeczywistości kwestie pochodzenia i religii przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie. Niestety okazało się, że antysemityzm komunistów był równie silny jak nazistów i złudzeniem były marzenia rodziny Popperów (którzy w 1955 roku zmienili nazwisko na „porządne, czeskie” Pavel) o wtopieniu się w społeczność czeską. Nie tylko Leo Popper, ale i jego syn Ota Pavel pod koniec życia starał się odnaleźć drogę do żydowskiej części swojej tożsamości.

Równie istotny temat książki Kaczorowskiego stanowi choroba czeskiego pisarza. Była to tak zwana „choroba afektywna dwubiegunowa”, jednak z elementami obłędu. Zdaniem biografa spowodowała ona rozpad tożsamości Oty Pavla, wybitnego reportażysty sportowego i – co paradoksalne – pozwoliła mu (czy może raczej zmusiła) zbudować tożsamość nową: pisarza czeskiego, dla którego istotne okazało się pochodzenie żydowskie. Brzmi to okrutnie, ale możliwe, że to choroba i nieustanne z nią zmagania (Pavel był hospitalizowany szesnaście razy!) uczyniły go genialnym pisarzem. Być może bez niej pozostałby co najwyżej wybitnym reporterem sportowym.

Książka Kaczorowskiego, jak autor sam to określił, jest jednocześnie straszna i zabawna. Narracja nieustannie meandruje pomiędzy komedią i tragedią, co – jak przypomniała Dorota Siwor – jest typowe dla sporej części czeskiej literatury. Taki też charakter miało spotkanie w Bielsku-Białej. Autor przywoływał śmieszne anegdoty z życia bohaterów książki, szczególnie niebywałe przygody Leona Poppera, by po chwili ukazać dramat Holokaustu czy potworności choroby psychicznej. Sądzę, że – oczywiście obok osobowości autora książki i losu bohatera biografii – właśnie to emocjonalne napięcie spowodowało, że spotkanie z Aleksandrem Kaczorowskim długo pozostanie w pamięci jego uczestników.

Jerzy Marek